Dni Kultury Chrześcijańskiej w Chełmie 2012

DKCH

"Dziesiątka" walczy

Protest ws. dyskryminacji katolickich mediów

 

Licznik odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
Dzisiaj jest: 20 maja 2012
Naszą witrynę przegląda teraz 65 gości 
Dziś są imieniny: Aleksandra Bazylego

Galeria - Marsz w obronie Tv Trwam

img_2342.jpg
Wspomnienie Św. o. Maksymiliana Marii Kolbego, zakonnika i męczennika PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
sobota, 14 sierpnia 2010 07:56

Wspomnienie św. o. Maksymiliana KolbegoDnia 14 sierpnia w liturgii Kościoła wspominamy postać św. Maksymiliana Kolbego. Jest to także dzień modlitw za pomordowanych w obozach, w więzieniach i łagrach.

Święty Maksymilian  Kolbe  urodził się 8 stycznia 1894 roku w Zduńskiej  Woli  - małym mieście położonym niedaleko Łodzi. W dniu urodzin otrzymał Chrzest święty w kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia NMP otrzymując imię Rajmund.

Wspomnienie św. o. Maksymiliana KolbegoZ powodu ciężkich warunków materialnych rodzina Rajmunda zmuszona była przeprowadzić się z rodzinnego miasta, najpierw do Łodzi, a następnie do Pabianic. Ojciec Rajmunda pracował w fabryce, a matka prowadziła sklepik i pracowała jako położna, oboje należeli do III Zakonu św. Franciszka. Wzrastając w chrześcijańskiej atmosferze rodzinnego domu mały Kolbe ukończył szkołę powszechną i rozpoczął naukę w szkole średniej. W Pabianicach usłyszał pierwsze głosy zakonnego i kapłańskiego powołania. Kiedy miał 12 lat, ukazała mu się Najświętsza Maryja Panna, trzymająca w ręku dwie korony: białą i czerwoną. Zapytała chłopca, czy je chce, a równocześnie dała mu do zrozumienia, że korona biała oznacza czystość, a czerwona męczeństwo. „Odpowiedziałem, że chcę. Wówczas Matka Boża mile na mnie spojrzała i znikła”. Było to w kościele parafialnym w Pabianicach.

Życiowa decyzja

Wspomnienie św. o. Maksymiliana KolbegoW 1907 r. trzynastoletni Rajmund wraz ze swoim starszym bratem Franciszkiem, postanowił wstąpić do Franciszkanów. Obaj przedarli się przez granicę zaboru rosyjskiego do zaboru austriackiego, do Lwowa, gdzie wstąpili do małego seminarium franciszkanów konwentualnych. Kolbe ukończył tam gimnazjum i uświadomił sobie w pełni powołanie do zakonu św. Franciszka. Przed cudownym obrazem Matki Bożej Łaskawej w katedrze Lwowskiej, przed którym ok. 250 lat wcześniej Jan Kazimierz składał śluby, przyszły Franciszkanin również postanowił poświęcić się Maryi. „Z twarzą pochyloną ku ziemi obiecałem Najświętsza Maryi Pannie, królującej na ołtarzu, że będę walczył dla Niej. Jak? - nie wiedziałem, ale wyobrażałem sobie walkę orężem materialnym.”

Kiedy w 1910 r. matka Rajmunda odwiedziła synów we Lwowie wyjawiła im, że wraz z ojcem chcą oddać się na wyłączną służbę Bożą. Ośmielony tą wiadomością piętnastoletni Rajmund postanowił porzucić swoje wcześniejsze zamiary wstąpienia do armii i poprosił o przyjęcie do nowicjatu. Nastąpiło to 14 września 1910 roku, a starający się o przyjęcie Kolbe otrzymał zakonne imię Maksymilian. W rok potem złożył śluby czasowe.

Rozwój powołania

Wspomnienie św. o. Maksymiliana KolbegoW roku 1912 przełożeni wysłali Maksymiliana na studia do Krakowa. Ze względu na jego zdolności skierowano go jeszcze tego samego roku do Rzymu, gdzie zamieszkał w Międzynarodowym Kolegium Serafickim. Rozpoczął tam studia filozoficzne (1912-1915), jak i teologiczne (1915-1919), które uwieńczył dwoma doktoratami. W tym miejscu przygotowywał się również do kapłaństwa oraz dopełniał swojej franciszkańskiej formacji. U przełożonych zasłużył na zaufanie, współbracia natomiast podziwiali jego gorliwość zakonną. Wszyscy obserwowali prawdziwą świętość. W dniu 1 listopada 1914 roku Kolbe złożył uroczyste wieczyste śluby zakonne, podczas których dodał sobie imię Maria. W 1917 pod wpływem wielkich manifestacji przeciwko Kościołowi Katolickiemu w Rzymie, Kolbe za pozwoleniem przełożonych i spowiednika założył wśród swoich kolegów Rycerstwo Niepokalanej (Militia Immaculatae). Rok później, 28 kwietnia otrzymał święcenia kapłańskie.

Założenie Niepokalanowa

W 1919 roku św. Maksymilian wrócił do Polski. Mimo trawiącej go choroby i konieczności poddawania się kuracji gorliwie oddawał się misji kapłańskiej i organizowaniu Rycerstwa Niepokalanej. W styczniu 1922 roku zaczął wydawać w Krakowie Rycerza Niepokalanej. Przełożeni jednak w obawie, że O. Kolbe zadłuży klasztor, wysłali go do Grodna, gdzie Święty założył zaraz drukarnię. Pracował niestrudzenie nad nowym dziełem, które uważał za program swojego życia. Owoce pracy rychło okazały się w całej pełni, w 1927 roku Rycerz Niepokalanej wychodził już w nakładzie 70 000 egzemplarzy, a liczba członków Milicji Niepokalanej (MI) wzrosła do 126 000 członków.

 Wspomnienie św. o. Maksymiliana KolbegoJednak prawdziwy rozmach nastąpił dopiero wtedy, gdy Kolbe przeniósł swoje dzieło do Teresina, 42 km od Warszawy. W roku 1927 założył tu Niepokalanów – franciszkańską wspólnotę, oddaną modlitwie, apostolstwu prasy, gorliwemu wypełnieniu Reguły św. Franciszka i wcielaniu w życie najwyższych wartości ewangelicznych. Na powstanie Wspólnoty złożyły się gorliwość apostolska O. Kolbego, życzliwość ofiarodawcy terenu księcia Druckiego-Lubeckiego i współpraca braci ze swojej, polskiej prowincji zakonnej. Niepokalanów stał się ogniskiem wiary promieniującym na całą Polskę, a niebawem również na inne kraje.

Japońskie misje

Wspomnienie św. o. Maksymiliana KolbegoW 1930 roku O. Kolbe opuścił Niepokalanów i w towarzystwie czterech współbraci, za zezwoleniem przełożonego generalnego, wyruszył do Japonii, do miasta Nagasaki, gdzie założył drugi Niepokalanów. Praca misjonarzy szybko zaczęła przynosić owoce w postaci nawróceń, chrztów, a także zgłoszeń do zakonu. Dlatego w japońskim Niepokalanowie otwarto niebawem Małe Seminarium, potem nowicjat i studium filozoficzno – teologiczne. Nakład japońskiego Rycerza Niepokalanej wzrósł do 50.000 ku zadowoleniu miejscowego biskupa, który chwalił sposób redagowania pisma, znajomość ducha Japończyków, a przede wszystkim gorliwość apostolską misjonarzy.

Św. Maksymilian, gorliwy apostoł Maryi, pragnął zakładać coraz to nowe Niepokalanowy po całym świecie. W 1936 r. przełożeni odwołali go jednak do Polski, by podeprzeć Niepokalanów polski, który w czasie nieobecności Kolbego przeżywał kryzys. Po powrocie Świętego w latach 1936-1939 Niepokalanów polski osiągnął szczyt swojego rozwoju pod względem liczby powołań, jak również nakładu wydawanych czasopism. Nakład Rycerza Niepokalanej wzrósł wtedy do 750 000 egzemplarzy, liczba braci w Niepokalanowie sięgała 800.

"Duchowe misje"

Wspomnienie św. o. Maksymiliana KolbegoWrzesień 1939 r. był początkiem bolesnej, zarazem jednak chwalebnej próby krwi dla św. Maksymiliana. Już 19 września policja nazistowska wywiozła go wraz z braćmi, którzy mogli pozostać w Niepokalanowie, do obozu koncentracyjnego w Amtitz. Uwięzienie potraktowali pod wpływem świętego jak wyprawę misyjną. W samą uroczystość Niepokalanej, 8 grudnia, nastąpiło zwolnienie z obozu. O. Kolbe natychmiast powrócił do Niepokalanowa. Tu mimo zastanych zniszczeń i dewastacji zajął się przygotowaniem 3000 miejsc dla wysiedlonych z Poznańskiego. Zorganizował również nieustanną adorację Najświętszego Sakramentu, wystawił kuźnię i blacharnię, zorganizował krawczarnię i dział sanitarny. Niemcy zdawali sobie sprawę z duchowej siły, jaka tkwiła w Niepokalanowie i promieniowała na uciśniony naród. Sam św. Maksymilian oświadczył wprost okupantom: „Jesteśmy gotowi oddać życie za nasze ideały”. Było więc tylko kwestią czasu uwięzienie Założyciela Niepokalanowa. W dniu 17 lutego 1941 r. gestapo wywiozło go na Pawiak. Tam cierpiał pierwsze tortury od nazistowskich strażników. Jednakże już w maju przewieziono go do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Otrzymał numer 16 670.

Męczeńska śmierć

Wspomnienie św. o. Maksymiliana KolbegoPod koniec lipca 1941 roku uciekł jeden z więźniów z bloku O. Kolbego. Wściekły komendant nakazał zwołać na plac cały blok i co dziesiątego wytypowanego przez siebie więźnia skazał na śmierć głodową, w specjalnie na to przygotowanym bunkrze. Wśród przeznaczonych na śmierć znalazł się Franciszek Gajowniczek. Nieszczęśliwy westchnął, że musi opuścić żonę i dzieci. Wtedy stała się rzecz, która zdumiała katów. Z szeregu wyszedł O. Kolbe i prosił, by jego skazano na śmierć zamiast Gajowniczka, który stał obok niego.

„W tej chwili trudno mi było uświadomić sobie ogrom wrażenia, jaki ogarnął mnie: ja skazaniec mam żyć dalej, a ktoś chętnie i dobrowolnie ofiaruje swoje życie za mnie. Czy to sen czy rzeczywistość?... Wśród kolegów wspólnej niedoli oświęcimskiej dał się słyszeć jeden głos podziwu heroicznego poświęcenia życia tego kapłana za mnie"

Św. Maksymilian poszedł więc na śmierć wraz z 9 towarzyszami do bloku śmierci, nr 13. Bunkier, który dotąd był miejscem przekleństw i rozpaczy, pod przewodnictwem O. Maksymiliana stał się przybytkiem Bożej chwały. Modlono się i śpiewano nabożne pieśni. Przyzwyczajony do głodu O. Kolbe przeżył w bunkrze dwa tygodnie bez kruszyny chleba i kropli wody. Wreszcie oprawcy dobili go zastrzykiem fenolu. Stało się to 14 sierpnia, w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 1941 roku. O. Kolbe miał zaledwie 47 lat.

Kult Świętego

Wspomnienie św. o. Maksymiliana KolbegoDnia 17 października 1971 roku papież Paweł VI dokonał osobiście uroczystej beatyfikacji Męczennika w obecności dziesiątków tysięcy wiernych z całego świata i ponad 3000 pielgrzymów polskich. Dnia 10 października 1982 roku Ojciec święty Jan Paweł II dokonał jego kanonizacji.

Kult św. Maksymiliana rozszedł się lotem błyskawicy po Polsce. Diecezja koszalińsko-kołobrzeska ogłosiła go swoim patronem. W Zduńskiej Woli, dzięki inicjatywie miejscowego proboszcza, powstał Ośrodek Pamięci św. Maksymiliana. Zachował się tu szczęśliwie dom rodzinny Świętego przy ulicy jego imienia. Św. Maksymilian Maria Kolbe pozostanie w dziejach Kościoła w Polsce jako jedna z najpiękniejszych jego postaci. Człowiek, który zaufał Niepokalanej, nie zawiódł się, bo zawieść się nie mógł. Do roku 1982 ku czci Świętego wystawiono w Polsce 61 kościołów i kaplic, a za granicą - 35.

 

Opracował: ks. Marcin Turowski

Modlitwa do świętego o. Maksymiliana Marii Kolbego

Święty Maksymilianie! Radujemy się wielką chwałą Twoją i dziękujemy Bogu za to, że tak Cię wywyższył i wsławił w obliczu świata.

Umiłowany nasz bracie! Cały naród składa Ci hołd. Serca nasze są pełne wdzięczności dla Ciebie, za Twoje oddanie się Bogu, Matce Chrystusowej i człowiekowi. Rozumiesz nasze potrzeby, pragnienia, troski i udręki. Dlatego z ufnością Ci je polecamy.

Święty Maksymilianie, patronie trudnych czasów i męczenniku miłości - módl się za nami! Amen.