| Wniebowstąpienie Pańskie |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator | |||
| niedziela, 16 maja 2010 23:05 | |||
|
Wniebowstąpienie jest ukoronowaniem i zakończeniem życia ziemskiego Jezusa oraz Jego triumfem. W dziesięć dni po Wniebowstąpieniu chrześcijanie świętują Zesłanie Ducha Świętego. Jezus przez 40 dni po swoim zmartwychwstaniu przebywał wśród uczniów. Po upływie tego czasu Apostołowie udali się razem na Górę Oliwną (tego miejsca nie podają ewangelie, tylko tradycja). W obecności uczniów Jezus uniósł się w górę i zniknął. Wniebowstąpienie Jezusa Chrystusa opisują: Ewangelia Marka 16:19, Ewangelia Łukasza 24:50-51oraz Dzieje Apostolskie 1:9-11. Dzisiejsza niedziela, więc mimowolnie kieruje nasz wzrok ku Niebu. Uroczystość Wniebowstąpienia Chrystusa Pana. Ten obraz pobudza naszą ludzką ciekawość. Jak tam właściwie jest? Co mnie tam czeka? W historii chrześcijaństwa obraz Nieba próbowano nakreślić na różne sposoby. Najczęściej wyobrażano je sobie jako wspaniały ogród, w którym unosił się cudowny zapach nieustannie rozkwitających kwiatów. W jasnym, ale łagodnym świetle Boga, człowiek mógł rozkoszować się widokiem i smakiem dojrzałych i soczystych owoców. Apokryficzna Apokalipsa Pawła z przełomu II i III wieku mówi nawet o czterech rajskich rzekach rozkoszy: rzece miodu dla tych, którzy porzucili swą wolę i pełnili wolę Boga, rzece wina dla gościnnych, rzece mleka dla niewinnych i czystych oraz rzece oliwy dla tych, którzy poświęcili własne korzyści dla Boga. Z upływem czasu, przyjemności Nieba zaczęto porównywać z doznaniami ziemskimi. U chrześcijańskiego pisarza doby millenaryzmu, Cerynta, szczęśliwość rajska obfitowała nawet w dobra materialne i rozkosze zmysłowe. Nie mniej popularna była także wizja mistyków, w której szczęście polegało na kontemplacji Boga, śpiewaniu Mu pieśni i grze na harfie. Jeden z moich współbraci zażartował kiedyś, że jeśli całą wieczność ma spędzić na adoracji i śpiewaniu Alleluja, to wcale do takiego nieba nie chce trafić. Takie Niebo musi być okropnie nudne. W tej ironii jest jednak odrobina prawdy. Wizja Nieba przestała już fascynować wielu współczesnych ludzi. Nie możemy jednak zapomnieć, że właśnie Niebo nadaje sens naszemu życiu w doczesności. Dla cierpiącego - Niebo będzie uzdrowieniem. Dla smutnego - radością. Dla pokrzywdzonego - sprawiedliwym wynagrodzeniem krzywdy. Dla tego, kto nie doświadczył miłości - pełnią miłości bez końca. Dla zalęknionego i zatrwożonego - wyzwoleniem. Dla samotnego - wspólnotą przyjaźni. Dla dociekliwego - odpowiedzią na najtrudniejsze pytania o sens wszechświata.
Ks. Marcin Turowski – wikariusz.
|









