Protest ws. dyskryminacji katolickich mediów

 

"Dziesiątka" walczy

Licznik odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
Dzisiaj jest: 08 lutego 2012
Naszą witrynę przegląda teraz 17 gości 
Dziś są imieniny: Hieronima Sebastiana

Galeria - 10. rocznica Szkolnych Kół CARITAS

dsc03062.jpg
Dnia pierwszego września... PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
czwartek, 01 września 2011 00:00

Niemcy łamią polską zaporę graniczną1 września 1939 roku o świcie Niemcy zaatakowały Polskę. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego była to bezwzględna agresja zbrojna, ale wojna miała na razie charakter konfliktu polsko-niemieckiego. Dopiero gdy 3 września Wielka Brytania, a następnie Francja wypowiedziały wojnę Niemcom w obronie Polski, konflikt przerodził się w II wojnę światową. 17 września napadła na Polskę Rosja zwana wtedy Związkiem Sowieckim. Było to konsekwencją sojuszu pomiędzy Hitlerem a Stalinem, zawartego w Moskwie 23 sierpnia 1939 roku układu Ribbentrop - Mołotow - od nazwisk sygnatariuszy sojuszu. Był to sojusz agresorów, którzy wspólnie mieli napaść na Polskę, ale jednocześnie był to dokument, na podstawie którego miał być dokonany IV rozbiór Polski oraz podział Europy na strefy wpływów: niemiecką i sowiecką. Dodatkowo Stalin zapewniał Hitlerowi gigantyczne dostawy benzyny i ropy naftowej, bez których Wehrmacht i Luftwaffe nie byłyby w stanie rozpocząć wojny.

 

Mądry biskup i poeta Ignacy Krasicki już w okresie rozbiorów Polski w XVIII wieku pisał o osamotnieniu oraz izolacji Rzeczypospolitej w ówczesnej Europie, która zupełnie obojętnie patrzyła, jak Rosja, Prusy i Austria likwidują państwo polskie. "Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły" - pisał Krasicki. Jest takie przysłowie: "Uchowaj nas, Panie Boże, od fałszywych przyjaciół, a z wrogami sami sobie poradzimy". Czasami rzeczywiście nam się to udawało, ale nigdy gdy Niemcy i Rosja byli sojusznikami i wspólnie działali przeciwko naszej Ojczyźnie. W wielkiej poetyckiej wizji września 1939 roku Zbigniew Herbert pisał:

A potem tak jak zawsze - łuny i wybuchy

malowani chłopcy bezsenni dowódcy

plecaki pełne klęski rude pola chwały

krzepiąca wiedza że jesteśmy - sami.

Jeszcze w latach trzydziestych Piłsudski przestrzegał: "Ja nikomu prawie nie ufam, a cóż dopiero Niemcom. Muszę jednak grać, bo Zachód jest obecnie parszywieńki." Marszałek Józef Piłsudski - ojciec polskiej wolności i wielki polityczny wizjoner, przestrzegał wielokrotnie, że Niemcy i Rosja mogą się ponownie dogadać pomiędzy sobą przeciwko Polsce, tak jak bywało to już wielokrotnie w przeszłości, i przewidywał wręcz możliwość IV rozbioru Polski: "Sąsiedzi nasi, z którymi pragnęlibyśmy żyć w pokoju i zgodzie, nie chcą zapomnieć o wiekowej słabości Polski, która tak długo stała otworem dla najazdów i była ofiarą narzucania jej obcej woli przemocą i siłą. (...) Marzeniem Niemiec jest doprowadzenie do kooperacji z Rosją. Dojście do takiej kooperacji byłoby naszą zgubą. Do tego dopuścić nie można! Mimo ogromnych różnic w systemach i kulturze Niemiec i Rosji, trzeba stale pilnować tej sprawy. Na świecie powstały już dziwaczniejsze sojusze. Jak przeciwdziałać? Gra będzie trudna przy paraliżu woli oraz krótkowzroczności Zachodu".

Tak jest - krótkowzroczność Francji i Anglii były przerażające, a potem katastrofalne nie tylko dla nich jako sojusznika Polski, ale dla ich własnych narodów. Należy podkreślić, że Francja i Anglia były zobowiązane pomóc walczącej z Niemcami Polsce, do czego się zobowiązały w międzynarodowych traktatach sojuszniczych. Tymczasem jeszcze na kilkadziesiąt godzin przed agresją niemiecką ambasador Francji w Warszawie wymusił na rządzie Polski opóźnienie wprowadzenia mobilizacji powszechnej!

"Polacy będą walczyć do ostatniej kropli krwi, a my będziemy walczyć do ostatniego Polaka" oraz "Nie będziemy umierać za Gdańsk" - to dwa najpopularniejsze hasła polityczne Francji z września 1939 roku. Nie minie rok i okaże się, że ci sami Francuzi nie będą chcieli umierać nie tylko za Gdańsk, ale nawet za Paryż. Drugi nasz sojusznik - Wielka Brytania, ograniczył pomoc dla walczącej Polski do zrzucania ulotek propagandowych nad Niemcami, dokładnie w tym samym czasie kiedy bombowce Luftwaffe obracały w gruzy bezbronną Warszawę i inne polskie miasta. Charakterystyczny angielski dowcip z początku II wojny światowej:

Samolot RAF wraca do Londynu po wykonaniu misji ulotkowo-propagandowej nad Berlinem. Na lotnisku generał pyta pilota, jak było. - OK, melduje pilot, tylko ulotki się nie rozwinęły i spadły pełne paczki w całości. Generał pełen niepokoju: - O Boże, a nie zabiliście jakiegoś Niemca?

Od września 1939 roku mija już 72 lata; żyjemy w zupełnie zmienionej Polsce, w całkowicie zmienionej Europie. Rzeczpospolita jest oficjalnie pełnoprawnym członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego, a także Unii Europejskiej. Odpowiednie umowy międzynarodowe, w tym słynny artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego NATO mówią jednoznacznie o wspólnej obronie jednego państwa przez wszystkich innych. Tylko jakoś nie mogę sobie wyobrazić, kto konkretnie miałby Polski bronić przed "złym sąsiadem". Może Portugalia, bo w Polsce ma Biedronkę, może Anglia i Francja, nasi tradycyjni "sojusznicy", może Republika Federalna Niemiec - obecnie nasz największy partner handlowy w UE, a może Litwa - nasz sojusznik spod Grunwaldu, a obecnie tak jak Polska członek UE i NATO, który szykanuje Polaków na Wileńszczyźnie? Polska racja stanu nakazuje ponownie bardzo uważnie obserwować wszystko, co dzieje się na linii Moskwa - Berlin. Rosja nie jest ani w NATO, ani w UE, jednak nigdy od września 1939 roku stosunki rosyjsko-niemieckie nie były tak dobre jak obecnie. To daje wiele do myślenia. Oczywiście nikt nie wyśle dzisiaj na Polskę czołgów i bombowców, ale neoimperialna Rosja XXI wieku uzależnia coraz bardziej energetycznie nie tylko Polskę, ale również inne kraje, a wpływy Moskwy w najważniejszych stolicach UE mają na celu izolację i eliminację znaczenia Polski na politycznej mapie Europy.

Józef Szaniawski - "Nasz Dziennik"