|
Drogi Boże!
Postanowiłem napisać do Ciebie ten list. I tak mnie najlepiej znasz, więc pomyślałem sobie, czemu nie?! Chcę Ci przedstawić to, co ostatnio mnie nurtuje wewnątrz, mnie jako młodego księdza. Najgorsza jest nijakość czy może bylejakość i letniość.
Próba walki (tylko z kim i o co?), może i z samym sobą... kończy się zmęczeniem. Zasiadam, więc do pisania tego listu. Przecież Ty na Wysokościach, najlepiej widzisz moje próby ucieczki od prawdy o rzeczywistości. Najgorsze jest to, że nie wiem co mam robić w tej nowej przestrzeni. Pisząc ten list do Ciebie wiem, że w nowej przestrzeni nie ma miejsca na zużyte części. Bądź tak dobry, i naucz mnie radości z codzienności, nie myślenia o jutrze, ale bycia DZISIAJ z Tobą, tylko z Tobą. Powiedz jak mam odnaleźć te miejsce wyznaczone mi przez Ciebie? pewnie to nic trudnego, tylko, że ja jeszcze nic o tym nie wiem. Z perspektywy lat widzę, jak mnie prowadzisz przez życie, jak przekształcasz mnie, moje życie. Wiesz dobrze, jak bolesne jest to tarcie i niewygodne skutki, bo wszystko trzeba od początku, wciąż zaczynać od nowa. W końcu, powinienem być wdzięczny, bo ciągle uaktywniasz mnie, prowokujesz do postawy twórczej, do działania - wprawdzie to mój rozum, ale pojawiają się już pewne oznaki serca. Pamiętam i o to się modlę, abym do końca pozostał Ci wierny, wierny we wszystkim. A w dzisiejszym świecie to bardzo trudne.
Ileż my jako ludzie wypowiadamy codziennie różnych słów. Nasze wielomówstwo..., mnie przeraża. Słowa, słowa, słowa a za nimi samotność, bez Ciebie nic nie ma sensu. Z każdym rokiem ta prawda staje się oczywistością. O cierpieniu nie sposób pisać.
Przyglądam się otoczeniu, wszyscy jesteśmy okaleczeni, poranieni. Jednak w obecnym świecie dokonał się wyraźny przełom. Świat pędzi w dwóch przeciwległych kierunkach; ku Bogu i ku dezintegracji.
Drogi Boże! Potrzebuję ciszy. Za dużo słów, wyjaśnień ciągle próbuję myśli zamienić na słowa, bo w powszechnym użyciu są słowa. A ja się pytam, do kogo w takim razie przemawia barwa? dźwięk? Trudno potem dziwić się, że rozmowy toczą się w kilku równoległych płaszczyznach, i mimo dobrych chęci te same słowa dla każdego, co innego znaczą. Łapię się na tym sam, że co jakiś czas próbuję komuś coś tłumaczyć, bojąc się, że jestem nie zrozumiały.
Czuję, ciągły ruch w sobie, taki wewnętrzny bieg. To jak mnie uzdrawiasz i ratujesz, wyzwalasz z mego egoizmu, podnosisz z upadku.
Chciałem Ci także podziękować w tym miejscu za dar (mnie niegodny), za powołanie... Ciągle, wciąż na nowo zadaje sobie te pytanie: dlaczego ja?! dlaczego mnie?! Wiem Panie Boże, że „zainwestowałeś” we mnie i nie mogę Ciebie zawieść, zdradzić. Ty Panie, wiesz, po co tu jestem, jaki jest sens mego życia. Jestem małą drobiną, która ciągle wiruje wokół siebie. Z trudem buduję pytania nie umiem odpowiedzieć nieraz na większość. Lękam się jak pisał ś.p. ks. Jan Twardowski własnego kapłaństwa, ogromu odpowiedzialności przed Tobą. Wiem, że jestem odpowiedzialny za wszystkich tych ludzi, których stawiasz na drodze mojej posługi kapłańskiej, za ich zbawienie, za ich dusze. Staram się jak tylko mogę i wiem, że Ty też to wiesz i widzisz ukazywać im Ciebie i Twoją Miłość, ale mi nie raz nie wychodzi. Czemu to takie wszystko trudne jest!? Tak, pamiętam sam mówiłeś w Piśmie Świętym, że nie będzie łatwo. Mam tego świadomość. Ale mimo to czuję wewnętrzną radość z daru kapłaństwa. Kiedy codziennie mogę brać Ciebie w swoje ręce i tylko Ty wiesz, co wtedy czuję? Boję się także umierania, nie śmierci. Coraz częściej odczuwam Ciebie, bo czym jest ta solidarność ludzka w tej godzinie smutku i refleksji jak nie spotkaniem z Tobą, i to tak wyraźnym. To wszystko wyzwala we mnie dogłębną tęsknotę, która i tak co jakiś czas pojawia się we mnie. Uczucie, jakbym w takich chwilach miał pamięć czegoś co wiązać się może z tęsknotą za domem rodzinnym. To tak jakbym go opuścił nie z własnej woli i przez długie lata bał się nawet o tym myśleć, a potem wręcz zapomniał. Dopiero splot zdarzeń wyzwala już nieokreślone wspomnienia a świadomość rejestruje ból, tęsknotę.
Wiesz, że myślę o Tobie. Dziękuję Ci za wszelkie łaski, których od Ciebie doświadczam. W szczególności za łaskę wiary. Proszę Cię pokornie, tak jak Twoi uczniowie o jej przymnożenie. Do zobaczenia mam nadzieję,...
Twój Kapłan...
 
 
 
|